Niegdyś mędrzec ponury piórem zbyt swobodnym, W złej sprawie sam patronem zostawszy i sędzią, Zapędzał człeka w lasy i chciał paść żołędzia. Znalazł uczniów; któryż błąd nie

Krasicki, Człowiek i zwierz

Człowiek, wybór natury, świata prawodawca, Człowiek, praw stanowiciel, a przestępstwa sprawca, Sam łamie obowiązki, co wznawia i kleci.
Któraż lwica jęczała na niewdzięczne dzieci?
Któryż żubr żubra zdradził? W przychylnej postaci
Zmówiliż się na wilka wilcy koligaci?
Trułże doktór lis lisa? Gdy sprzeczka zmówiona,
Brałże jastrząb jastrzębia w sprawie za patrona?
I żeby z nieprawego korzystał narzędzia,
Dla zysku kruk krukowi stałże się zły sędzia?
Towarzystwa przykładzie, pracowite pszczoły!
Wpośród waszych zabiegów i skrzętnej mozoły,
Któraż, chociaż ma porę dokazania snadnie,
Miód z pracą od sąsiadki zbierany ukradnie?
Nasz to tylko przywilej, więc bądźmy nim dumni,
Zwierzęta złe i głupie, my dobrzy, rozumni. O, gdyby mogły mówić, tak jak myśleć mogą, Wstydem, hańbą okryci, sromotą i trwogą, Cóż byśmy usłyszeli? Wzgardę i nauki.
Koń, od nas zniewolony tęgimi munsztuki,
Koń, co nam nóg pożycza, jak byśmy nie mieli,
Koń, na którego grzbiecie, zuchwali i śmieli,
Ścigamy inne zwierza albo nam podobnych —
Ten koń, lubo nie w słowach wdzięcznych i ozdobnych,
Jakich zwykliśmy zażyć, gdy omamić chcemy,
Rzekłby z prosta: wy mocni, a my was nosiemy?
Rzekłby wół: ja chleb daję, wprzężony do pługa,
Cóż zyskam? Śmierć okrutną — istotna przysługa. Któż z was ma na nas względy? Kto o nas pamięta? — Rzekłyby na rzeź dane owce i bydlęta.
On pies znędzniały wiekiem, leżący u płota,
Ów stróż, sługa, przyjaciel, którego ochota
Tyle ci zysków niosła, wierny a niepłatny,
Wiekiem, pracą, bliznami do usług niezdatny,
Niewdzięczności ofiara w okropnej zaciszy,
Wpółmartwy, jeszcze czuje, gdy głos pana słyszy,
Słyszy, nędzny, i czuje; nie czuje, co woła.
Jak ma czuć taki, który bez serca, bez czoła,
Sam siebie czyniąc celem wyuzdanych chęci,
Statek, wierność, usługę wyrzucił z pamięci?
Nie na to tyle darów natura nam dała;
Duma w próżnych zapędach nieczuła, zuchwała,
Kryje błąd pod postacią, którą jej
tłumaczenia tekstów dajemy;
Na cóż przymiot czułości, jeśli nie czujemy?
Na co światło rozumu, jeśli ciemność miła?
Czyż się dzielność natury w darach wysiliła?
Nie bluźńmy, zbyt zuchwali, tego, co ją nadał. Nasz występek przymioty szacowne postradał. Ten sięgnął ku bydlętom. Nie bajką wiek złoty, Był on, będzie, jest może, gdzie siedlisko cnoty; W naszej mocy świat równym uszczęśliwić wiekiem. Niechaj człowiek pamięta na to, że człowiekiem, Wzniesie się nad zwierzęta lotem siebie godnym. Niegdyś mędrzec ponury piórem zbyt swobodnym, W złej sprawie sam patronem zostawszy i sędzią, Zapędzał człeka w lasy i chciał paść żołędzia. Znalazł uczniów; któryż błąd nie znachodził ucznie? Omamiał wdziękiem pisma dość dzielnie i sztucznie, Nowość była ponętą, a wdziękiem zuchwałość. Nie na tym się zasadza człecza doskonałość, Towarzystwo cel jego, do niego stworzony, Rodzice, dzieci, bracia i męże, i żony. Święte węzły natury, które nasz błąd targa, Błąd zuchwały, płód jego bluźnierstwo i skarga, Odgłos ślepoty, głupstwa, dumy, niewdzięczności. Człowiek w ścisłym obrębie nadanej istności, W ścisłym, lecz przyzwoitym przez zrządzenie boże, Chcąc mieć więcej, niż zdoła, mniej ma, niż mieć może. Stąd rozpacz, a w uporze żądza zbyt zacięta, Chcąc wznieść człeka nad człeka, zniża pod bydlęta. Stwórca rzeczy cel dziełu swojemu położył I choć go w niezliczonych rodzajach pomnożył, Każdemu nadał istność, dał istnościom dary, Darom dzielność, dzielnościom przymioty i miary. Tych się trzymać — nasz podział, brać korzyść — staranie, Powinność — znać szacunek i być wdzięcznym za nie”.

2008-11-26 09:59:58