Padnie taka budowla, gdzie grunt nie jest stały. Chcemy nasz stan, stan kraju, ustanowić trwały, Odmieńmy obyczaje, a jąwszy się pracy, Niech będą dobrzy, będą szczęśliwi Polacy.
Krasicki, Złość ukryta i jawna |
Próżno więc, jak to mówią, po szkodzie korzysta.
Franciszek, przedtem pieniacz, teraz alchimista,
Dmucha coraz na węgle, przy piecyku siedzi,
Zagęszcza i niemiecki online rozwilża, przerzadza i cedzi. Pełne proszków chimicznych szafy i stoliki, Wszędzie torty, retorty, banie, alembiki. Już postrzegł w ogniu gwiazdę, a kto gwiazdę zoczy Albo głowę Meduzy, albo ogon smoczy, Już ten wygrał. Winszuję, ale nie zazdroszczę. To mniejsza, że Franciszek o złoto się troszcze; Niech dmucha, a nie kradnie. Choćby złoto zrobił, Swoje stracił, na swoim niechby i zarobił. Nie złoto szczęście czyni, o bracia, nie złoto! Grunt wszystkiego poczciwość, pobożność i z cnotą. Padnie taka budowla, gdzie grunt nie jest stały. Chcemy nasz stan, stan kraju, ustanowić trwały, Odmieńmy obyczaje, a jąwszy się pracy, Niech będą dobrzy, będą szczęśliwi Polacy. |
| 2008-11-26 09:53:17 |