Chmura, którą pierwszy ujrzał przewodnik wielbłądów, nadleciała z niepojętą szybkością. W ludzi i zwierzęta uderzyło jakby skrzydło olbrzymiego ptaka.
W pustyni i w puszczy, rozdział 8, str 3 |
–
Pustynia jest w ręku Boga.
Umilkli znowu. Grubszy piasek opadł zupełnie; pozostał w
powietrzu tylko subtelny, czerwony pył, coś w rodzaju śreżogi, przez
którą słońce przeświecało jak miedziana blacha. Ale widać już było
dalej. Przed karawaną ciągnęła się teraz płaska równina, na której
krańcu bystre oczy Arabów dostrzegły znów chmurę. Była ona
wyższa od poprzedniej, a prócz tego wystrzelały niemiecki online z niej jakby słupy, jakby olbrzymie rozszerzone u góry kominy. Na ten widok zadrżały serca Arabów i Beduinów, albowiem rozpoznali wielkie wiry piaszczyste. Idrys podniósł ręce i zbliżywszy dłonie do uszu począł bić pokłony nadlatującemu wichrowi. Jego wiara w jedynego Boga nie przeszkadzała mu widocznie czcić i bać się innych, albowiem Staś usłyszał wyraźnie, jak mówił: – Panie! my dzieci twoje, a więc nie pożresz nas! A „pan” właśnie nadleciał i targnął wielbłądami z siłą tak straszliwą, że omal nie poupadały na ziemię. Zwierzęta zbiły się teraz w ciasną gromadę, z głowami zwróconymi w środek ku sobie. |
| 2008-10-14 18:10:41 |